Historia pewnej rekruterki – ciąg dalszy…

Pamiętasz jeszcze moją bohaterkę, która pomogła mi opublikować ten blog? Blanka, rekruterka, która długo szukała swojego miejsca zawodowego, traciła już nadzieję. W końcu jeden telefon odmienił jej życie. Dostała pracę w HR, ale nie były to łatwe początki…

Pytania rekrutacyjne

Kartka z notatkami o co pytać na rekrutacji nie była wystarczająca. Blanka bardzo szybko zorientowała się, że te pytania zadawane bezwiednie nic nie wnoszą do procesu rekrutacyjnego. Przy okazji nasłuchała się również innych dziwnych pytań zadawanych przez menadżerów: „czy ma Pani dzieci?”, „czy jest Pan gotowy do pracy po godzinach?”, „co Pan zrobi, jeśli szef na Pana nakrzyczy?”… W-h-a-t???? Przeczucie Blanki, że to nie są „odpowiednie” pytania zaprowadziły ją do poszukiwania informacji o profesjonalnej rekrutacji na własną rękę. Zastanawiała się jakie pytania zadawać na różne stanowiska, jak je zadawać, aby wyciągnąć z kandydata szczere i potrzebne do podjęcia decyzji informacje. 

Swoboda kandydata

Przy okazji Balnka zwróciła również uwagę na stres kandydatów. Kiedy sama już całkiem swobodnie czuła się w rozmowie, zaczęła przyglądać się zachowaniom i reakcjom drugiej strony. Jak wiecie Blanka była wzorowym obserwatorem i potrafiła wyciągać z tego niezłe wnioski. I tym razem ten zmysł jej nie zawiódł. Pomyślała, że gdyby tak zmniejszyć stres kandydata, gdyby ten kandydat (tak jak ona jako rekruter) czuł się bardziej swobodnie, potrafiłby więcej i treściwiej mówić o tym, co ją, jako rekruterkę, interesuje. 

Małymi krokami zaczęła wdrażać swoją wizję w życie i co? I zadziałało! Przyjazne rozmowy telefoniczne z zaproszeniem, niewidoczny przez telefon uśmiech, sprawiały, że kandydaci już od samego początku czuli się swobodnie. Przełomem było jednak przechodzenie na „Ty” podczas rozmowy rekrutacyjnej. Dla Blanki było to niesamowite, jak jedna mała rzecz zmienia i otwiera kandydatów na jej rozmowach. To pierwszy sukces, z którego zaczęła korzystać cała firma. Jednak dużo jeszcze było do odkrycia i zrobienia.

Poszukiwania

Blanka czytała mnóstwo artykułów, blogów i książek. Jednak najczęściej były to szczątkowe informacje o procesach rekrutacyjnych. Większość dotyczyła pracy w HR w ogóle, ale brakowało szczegółów dotyczących całego procesu rekrutacyjnego. Ale trochę z jednej źródła i trochę z drugiego źródła i coś zaczęło w głowie Blanki kiełkować.

Co to było? Śledź blog i historię tej nietuzinkowej rekruterki!

Historia pewnej Rekruterki…

Dawno, dawno temu…

A wcale nie! To całkiem niedawno i wcale nie za siedmioma górami i siedmioma lasami. Nie dalej jak kilka lat temu w małej miejscowości liceum kończyła dziewczyna o imieniu Blanka. Blanka miała wielkie marzenia na podbój świata i swoją karierę zawodową, choć nie do końca wiedziała, co chciałaby w życiu robić. Cieszyła ją zawsze pomoc innym ludziom, więc wybrała się na psychologię i uznała, że później zastanowi się, jak dalej potoczy się jej życie. Na trzecim roku Blanka odkryła swoje powołanie! Po kilku latach studiów doszła do wniosku, że nie chce żyć problemami innych, wiedziała, że nie potrafi smutnych historii pozostawić za drzwiami gabinetu psychologicznego. I oto wybrała! Blanka postanowiła, że wykorzysta swoją osobowość, chęć niesienia pomocy innym i zdobytą na studiach wiedzę do bycia HRowcem 🙂

Szukanie pracy

Ta myśl przyświecała Blance do końca studiów, zrobiła z resztą specjalizację z psychologii pracy i organizacji. Wszystko szło po jej myśli. Pewnego dnia okazało się jednak, że Blanka nie ma doświadczenia w HRze i bardzo trudno znaleźć jej pracę. Próbowała różnych sposobów, wysyłała setki CV, ale nic z tego. Nie mogła sobie pozwolić na darmowe staże, bo w prywatnym życiu Blanki zadziało się na tyle dużo, że finanse stanowiły istotny element jej życia. Blanka załamała się. Myślała, że już nie zrobi wymarzonej kariery, że nie będzie zarabiała wielkich pieniędzy i że w ogóle nigdy nie zazna satysfakcji z pracy i smaku sukcesu zawodowego.

Kariera Rekruterki

Aż tu nagle… jeden telefon. Firma, do której Blanka wysłała CV zadzwoniła z zaproszeniem na rozmowę rekrutacyjną na płatny staż w dziale HR. Szczęście Blanki sięgało zenitu! W końcu dostała wymarzoną pracę w HR. Pierwszy dzień był całkiem miły. Blanka poznała nowe osoby, nowe miejsce pracy. Kosztowało ją to sporo nerwów, bo Blanka choć bardzo lubiana, nigdy nie była nader towarzyska. Jej introwertyczna dusza w nowych okolicznościach zawsze skłaniała ją do obserwacji i uśmiechu. Poradziła sobie z tym, przełamała swoją strefę komfortu. Blanka czuła, że to już pierwszy duży krok, który zrobiła.

Po wdrożeniu do pracy Blanka została zaproszona do sali, w której odbywały się rekrutacje. Kilka dni na obserwacje rozmów, rekruterów i kandydatów i buch – Blanka miała od razu zacząć sama prowadzić rozmowy. „Ale jak to? Ja sama?” – pomyślała Blanka.

Nikt nie zwrócił uwagi na jej wątpliwości a już po chwili Blanka usiadła jako główna osoba prowadząca rozmowę rekrutacyjną. Stresu było co niemiara, zapamiętanych informacji od kandydata wręcz przeciwnie. Kartka z pytaniami miała wystarczyć, aby Blanka nauczyła się prowadzić swoje procesy rekrutacyjne. 

A jaka jest Twoja historia?

Czy historia Blanki jest Ci bliska? Jak wyglądało Twoje wdrożenie do roli Rekruterki? Znajdziesz jakieś wspólne wątki?

Jeśli tak, to czytaj ten blog regularnie! Będą się na nim pojawiały treści, które pomogą Ci rozwinąć się w tym obszarze i rekrutować z pasją a nie tylko z kartką. Same konkrety, porady, tipy i narzędzia, które zastosujesz bezpośrednio w swojej pracy.


A jeśli zastanawiasz się jak dalej potoczyła się historia Blanki, oczekuj kolejnych postów 🙂